Byliście tu:)

wtorek, 10 kwietnia 2018

Jeszcze z zeszłorocznych zapsasów

Tak, ciągle nie pokazałam wszystkiego. Ale w sumie niedużo zostało. Z zeszłego roku chyba to już wszystko. 
Były zakładki frywolitkowe na różne okazje, w tym cztery na akcję "Z zakładką do autobusu", zorganizowaną przez właściciela pasmanterii "Haftix".
Świetna akcja :)



Były też dwie na zamóienie.




I paski do zegarków. Najpierw niemałe wyzwanie. Pierwszy pasek frywolitkowy z grubego jedwabiu po prostu mi się nie spodobał, a wyglądał tak:



Ten z kolei był za cienki, więc został bransoletką:


Dopiero trzeci był tym właściwym. Jest wielofunkcyjny, można go nosić bez zegarka jako bransoletkę. 







Pasek do takiego samego zegarka zrobiłam również w pastelach. Na zdjęciu zastępczy zegarek, bo nie miałam oryginału.





I drobiazgi:









Na chwilkę zatrzymam się przy pazurkach, ponieważ pod koniec roku wspólnie z córką podjęłyśmy  decyzję o zakupie sprzętu do manicure hybrydowego. Nie byłam jego zwolenniczką, ale szybko zmieniłam zdanie :) Oczywiście nie jestem  w stanie wytrzymać 3 tygodni z jednym manicure bo bardzo szybko rosną mi paznokcie i szybko się nudzę, ale jak się robi samemu w domu (tu akurat dzieło Izy), to można sobie pozwolić na zmianę co tydzień :)


Zoo ciąg dalszy

Ten pająk na swoją kolej czekał kilka miesięcy. Uświadomiłam sobie, że w marcu nie powstała u mnie żadna biżuteria... Oczywiście nie znaczy to, że porzuciłam robótki. Taki marcowy post na pewno się pojawi, bo królowała frywolitka i filcowane pisanki. 
Pająk został skończony wczoraj, jeszcze dwa zaległe "się robią". Najbardziej lubię ten moment, kiedy kończę podklejać skórką spodnią część i patrzę na gotowy efekt. Oczywiście znów niby podobny, ale inny od poprzednich. Dla fajnej osoby, która lubi rękodzieło i sama jest zdolniachą :)

Pająk ma odwłok i głowę haftowane nitką Lana Madeira, którą następnie wyczesałam specjalną szczoteczką, podobnie dwie pary odnóży. Frywolitkę też delikatnie mechacę, żeby pająki były kudłate.






Pająk również wędruje na zoologiczne wyzwanie do Szuflady. 




Pozdrawiam słonecznie, wiosennie, choć sama przeziębiona.

Zoo?

Zoo to temat kwietniowego wyzwania w Szufladzie, a tak się składa, że mam coś pasującego. Na prośbę córki wykonałam takiego gołębia. Można go przypiąć np. do torebki :) Gołąb był prezentem dla jej koleżanki. Dlaczego akurat gołąb - to tylko dziewczyny wiedzą :)

Z racji tego, że musiał powstać bardzo szybko, fotki nie grzeszą jakością.
Wrzucam na szybko, zanim zakończę edycję dłuższego postu z zaległościami. Dawno nie brałam udziału w żadnych wyzwaniach.


Zgłaszam gołębia do szufladowej zabawy.

środa, 21 marca 2018

Pająki nie takie straszne

Uwalniam kolejnego wcześniej przygotowanego posta.
Tym razem pająki. Moje są milusie :)  Ten niebieski miał wymieniane nóżki na inny kolorek. Nie ma dwóch takich samych pająków. Jest nawet jedna pszczoła, ale czy ja wiem, czy mi się podoba?













Na razie to wszystkie, w planach jeszcze co najmniej 3.

Pozdrawiam

poniedziałek, 26 lutego 2018

Mnóstwo lata i kolorów

Chyba czas sprowadzić tę wiosnę, prawda? Dlatego wabię ją kolorami moich biżuteryjnych eksperymentów jeszcze z zeszłorocznego lata. 

Według wzoru opracowanego przeze mnie powstało sporo bransoletek. Takie letnie, że od razu się cieplej robi.